Jeśli przeczytaliście pierwszą część dotyczącą specyfiki mieszkania na parterze, to podsuwamy pod wasze dociekanie również drugą część. Jeśli to blok dziewięciopiętrowy, to mamy na korytarzu dźwig. Na parterze zwykle trzydzieści razy na godzinę dochodzi do nas łoskot otwieranej i zamykanej windy, której masywne, metalowe drzwi albo otwierają się skrzypiąc lub otwierają się tradycyjnie, ale wtedy pasażerowie windy zatrzaskują niemiłosiernie hałaśliwie. Ruch na korytarzu, to nie tylko winda, ale jak najbardziej i sami mieszkańcy oraz ich goście, ciągle przemieszczający się pod naszymi drzwiami. Zważmy też na taki detal jak domofon, ktokolwiek go używa pod bramą, my wyraźnie słyszymy odgłos dzwonka, a nie jest to przyjazna uszom muzyka tylko donośny, homogeniczny alarm dźwiękowy.Mało kto o tym myśli przed nabyciem mieszkania, że lokum na parterze to automatycznie więcej osiadania pyłu w zestawieniu z innymi kondygnacjami. Każdy alarm audio pochodzący z ulicy, a więc karetki, innych pojazdów - najhałaśliwiej dać się słyszeć właśnie na poziomie parteru. Mieszkanko położone w bezpośrednim sąsiedztwie z piwnicą to zwykle przymus wciągania nieprzyjemnych woni gdy pęknie tam rura czy stanie się coś innego. Jest jeszcze coś. Mieszkanie na parterze to bliski kontakt z oczyma przechodniów, którzy zamierzenie lub też mimowolnie zaglądają do naszego gniazdka gdy tylko pali się lampy a na zewnątrz jest szarówka. Nie ma mowy oczywiście o chodzeniu w skąpym ubraniu w swoim mieszkaniu jeśli nie mamy hermetycznie zasłoniętych żaluzji.


Komentarze: